Wielki powrót warszawskiego SPATiF

O pięknych wnętrzach w przestrzeni publicznej. Piękno i klimat SPATiF.

Bohema.
Na to hasło wyobraźnia podsuwa widok zadymionej, ciasnej sali, rozjaśnionej w kilku miejscach lampionami o złotym poblasku. Wystrój w środku to secesja w prawdziwym wydaniu. Przy stolikach, na kanapach magnetyczne osobowości przesiadujących tam dniami i nocami artystów.
Takie miejsca były (są?) też w Polsce. Jednym z nich był SPATiF, który powraca w wielkim stylu.

Warszawski Olimp, historia o miejscu królującym.

SPATiF, czyli klub Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu, był drugim domem dla artystów czasów PRL. Jego czasy świetności przypadły na lata 50., 60. i 70. ubiegłego wieku. W tamtym okresie było to miejsce, w którym bywać wypadało. A co więcej: nie wypadało NIE bywać.
Bywali więc wszyscy. Od wspomnianych aktorów i filmowców, przez artystów, literatów i dziennikarzy, po tajniaków, prostytutki i w końcu – zwykłych meneli. Nad porządkiem w klubie czuwał Franio Król. Człowiek pełniący wiele funkcji. Oficjalnie był szatmiarzem, jednak rozszerzył zakres działalności: to on decydował kto wejdzie do klubu (pozwalała na to legitymacja SPATiF, albo: znajomości, uroda, czy zasobność portfela); pilnował porządku, wymieniał walutę i plotki, sędziował w klubowych potyczkach typu siłowanie na rękę, udzielał rad życiowych, pożyczek albo krytyki literacko-artystycznej.

Klub był miejscem – instytucją. Azylem dla intelektualistów, pomostem do przedwojennej rzeczywistości artystycznej. Olgierd Łukaszewicz nazwał go “Olimpem, na którym odpoczywali i bawili się bogowie”.

Wnętrze nowego SPATiFu. Powrót do czasów świetności?

Projekt nowego SPATiFU należy do Katarzyny Stando. Jak mówi autorka, udało się jej połączyć nowoczesne materiały i rozwiązania z zastanym wnętrzem. Chciała stworzyć przestrzeń świeżą i współczesną, ale zachowującą ducha dawnego SPATiFU z jego najlepszych lat.

Nowy SPATiF znajduje się więc pod starym adresem, w Al. Ujazdowskich 45 (w “trójkącie bermudzkim”, jak to dawniej określano), w siedzibie Związku Artystów Scen Polskich. Jego powierzchnia jest imponująca – wraz z pomieszczeniami technicznymi to aż 3 tysiące metrów kwadratowych!

Wnętrza przeszły gruntowną renowację – pozostawiono dawne sztukaterie, lampy i żyrandole, czy charakter miejsca zachowując ciemne ściany. Dodatkowo przysposobiono kolejne sale, powiększając powierzchnię miejsca. One wykończone są w zdecydowanie jaśniejszym, lżejszym tonie. Klimat nadają artystyczne dodatki – wielkie, złote lampy; odsłonięta ściana z czerwonej cegły, będąca idealną kanwą dla fotografii artystów, dawnych bywalców SPATiFu.

Szatni Pana Frania nadano równie nowoczesny charakter i funkcjonalny charakter foyer. Centralnym punktem jest intrygujący żyrandol. To pomysłowa konstrukcja o typowo wspominkowym charakterze – składa się z połamanych krzeseł z dawnego lokalu.

Salę barową odnowiono przy wykorzystaniu mosiądzu – ten materiał świetnie dodaje elegancji wnętrzu. Przy okazji doskonale komponując się z ciemnymi kolorami ścian, czy ciężkich zasłon. Zwróć uwagę na oryginalny żyrandol. Drugie życie zostało mu dodane przez wykorzystanie nowoczesnych żarówek. To dobra inspiracja do domowych wnętrz, nieprawdaż? 🙂

Zdjęcia: Michał Bojara, Bogusz Bilewski

Hej, aby otrzymać więcej ciekawych porad wnętrzarskich...
…warto zapisać się na nasz newsletter. Dostaniesz darmowego e-booka o wystroju wnętrz i mnóstwo inspirujących porad 🙂

0 comments on “Wielki powrót warszawskiego SPATiFAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *